Kuchnia albańska – Bałkanów część druga

 

Kuchnia albańska to druga kuchnia jakiej miałam okazję posmakować w te wakacje. Podobna jest bardzo do kuchni czarnogórskiej ze względu na rodzaje potraw i sposób ich przyrządzania. Jednak czasem bywa ona nieco odważniejsza od pozostałych kuchni Bałkanów … Zapraszam do degustacji!

kuchnia albanska 300x225 Kuchnia albańska – Bałkanów część druga Albania to bardzo ciekawy i różnorodny kraj. Już po kilku metrach po wjechaniu na granice tego państwa zobaczyć można ciekawe zjawiska – liczne stare domy, piękne górskie krajobrazy, ludzi lubiących przesiadywać przed domem lub w pobliskich knajpach oraz barach oraz egzotyczne drzewa i owoce. Na targach posmakować można słodkich fig, arbuzów, granatów, pomarańczy – sprzedawcy otwarci są na turystów i chętnie dają do degustacji smaki, które sprzedają.

Podobnie jednak, jak w Czarnogórze, do dań, które serwowane są w restauracjach, bardzo rzadko i w niewielkiej ilości, podają warzywa do posiłków. Liść sałaty i plaster pomidora – to najczęściej spotykana „surówka”. Oczywiście można zamówić i zjeść sałatki, ale w tamtych rejonach mało kiedy to się robi. Nie ma też ziemniaków samych w sobie – najczęstsza wersja to smażone, a raczej niedosmażane do końca, frytki.

Kuchnia albańska na talerzu

Osobiście miałam okazję jeść tam dwa dania, gdyż w Albanii byłam tylko jeden dzień. Gościnność, otwartość i chęć pomocy od razu uderzają każdego turystę. Takie też nastawienie sprzyja jeszcze większej chęci posmakowania tego, co lubią jeść Albańczycy.

Ponieważ ciężko było się porozumieć w języku angielskim z kimkolwiek, najczęściej porozumiewałam się na migi 😉 Stąd też nie do końca wiemy, czym był pierwszy posiłek jaki tam jedliśmy, za wyjątkiem tego, że było to „muuuu”, czyli myślę, że chodziło o krowę. Wyglądało to dosyć ciekawie – było to grillowane mięso splecione w warkocz – zjadłam połowę… Przyznam, że chyba nie chcę wiedzieć, co jadłam, ale obstawiam, że albo to było krowi ogon albo flaki… Do tego frytki oraz cytryna do skropienia. Nazwa była coś w podobie „krdan”, ale szukałam w Google to nie mogłam znaleźć. Tak czy owak nie wszystko, co regionalne, jest dobre – przynajmniej dla mnie.

Bardzo smaczny i ciekawy smak ma “burek”. To zarówno czarnogórska i albańska potrawa – ciasto jest podobne do ciasta francuskiego, wytrawne, z farszem albo szpinakowym albo serowym. Podobne do tarty, tylko że ciasto jest zarówno na spodzie, jak i na górze.

Ponieważ chcieliśmy bardzo szybko zabić smak tego czegoś, co jedliśmy wcześniej, udaliśmy się do kawiarni na deser. Tam zamówiłam deser, który jak się później okazało nazywa się „zupe kupe” (na zdjęciu). Nazwa na szczęście nie była adekwatna do smaku 😉 Był to deser, który zachwycił prostotą wykonania, a jednocześnie oryginalnością. W skład wchodził budyń czekolady, kaszka manna, polewa z czekolady i niewielka ilość kruszonki do dekoracji.

Kuchnia albańska i Albania sama w sobie na pewno spodoba się osobom, które cenią w podróżach nie tyle, co wygodę i podawanie wszystkiego, jak na tacy, ale właśnie mają w sobie chęć odkrywania samemu, niekiedy nieco ukrytych, skarbów jakie znajdują się w tym regionie.

Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Your email address will not be published.